Czasem, żeby naprawdę zobaczyć, trzeba się zatrzymać. Nie tylko fizycznie. Mentalnie, emocjonalnie, strategicznie.

W czerwcu 2025 roku wyjechałem samotnie w Bieszczady. Nie po to, by coś zaplanować. Nie po to, by „przepracować tematy”. Po prostu – by usłyszeć siebie. I to, co w codziennym rytmie działań często jest zagłuszone.

Z jakimi pytaniami tam pojechałem?

  • Dokąd tak naprawdę zmierzam – jako człowiek i jako lider?
  • Co dziś robię, co mnie przybliża, a co oddala od tej wizji?
  • Jakie oczekiwania mam wobec siebie – i które z nich mnie wspierają, a które tylko obciążają?

Z pozoru to „miękkie” pytania. Ale ich konsekwencje są bardzo twarde – i konkretne.

Co odkryłem?

Przede wszystkim to, że:

  • czasami działam zbyt intensywnie, nie dając sobie prawa do zatrzymania,
  • moje dążenie do transformacji (siebie i firmy) wymaga również umiejętności odpuszczania,
  • a jako lider nie mogę być tylko wykonawcą zadań – muszę być źródłem spokoju, kierunku i energii.


To nie tylko refleksja osobista – to ważny sygnał strategiczny dla mnie jako prezesa Cargoklik i osoby, która zawodowo wspiera inne firmy w układaniu logistyki i procesów.

Co zmieniłem po powrocie?

  • Wracam do rytmu działania, ale z nową jakością.
  • Z większą pokorą, ale też z klarowną decyzją: codziennie mogę wybierać inaczej.
  • Mogę coś odpuścić, coś poprawić, coś zacząć od nowa – i to też jest element skutecznego przywództwa.

Co możesz z tego zabrać dla siebie?

Nie musisz jechać w góry. Ale zrób coś: zatrzymaj się. Choć na godzinę.
Zadaj sobie pytanie:

Czy to, co robię dziś, przybliża mnie do miejsca, gdzie chcę być jutro?

Jeśli chcesz porozmawiać…

…o zmianie w Twoim życiu, zespole lub firmie – jestem otwarty.
Nie musimy od razu wdrażać systemów. Może wystarczy zacząć od rozmowy.

📩 Skontaktuj się ze mną
📘 Obserwuj mnie na LinkedIn

Chcesz zobaczyć, jak pracuję w praktyce?

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *